Jest tak, że jestem w trakcie szukania nowego kontentu do hejterzenia. Dodatkowo - w Otwocku. I z tego tytułu spędziłem uroczy dzień w towarzystwie telewizora nastawionego na TVP Warszawa.
Kiedy widzę Kasię Kowalską śpiewającą w reklamie banku Millenium to włącza mi się #terrorpoprawnościestetycznej. No kurwa. A to przecież oczywiście sam początek. Za rogiem czai się Mini Ratka. I jakieś banki spółdzielcze. Chryste, jakie to wszystko drętwo-nadęte. A kosztuje od pyty hajsu.
I przychodzi mi stereotyp: matka do bezrobotnego syna-pijaka “na pierdoły masz, ale do czynszu się nie dołożysz”. Jak to jest: gwałcą nam przestrzeń, za ciężki hajs promując słowa, za które powinno się nakłaść po ryju; odpalają dziesiątki punktów, w których niewykwalifikowana obsługa zmienia się szybciej niż kasjerzy w Tesco; stada pseudospecjalistów, którzy potrafią bezczelnie i brzydko kłamać (srsly, jeden bank przez dwa tygodnie nas zwodził; a jak zadzwoniłem do Zurichu, to się okazało, że nic, ale absolutnie nic takiego nie miało miejsca); a jak przychodzi co do czego, to “chlip, chlip, przejebaliśmy wasz hajs, ratujcie”.
Myślę tak: pazerność plus korpotyzm. To się nie może dobrze skończyć, więc życzę sobie przyjebania im wszystkim jakimś podatkiem. Wszędzie. Tak, żeby nie mieli gdzie uciec.