jak łatwo jest dziś zmieniać. zacząłem od tapety w komputerze i wywalenia numerów do ludzi, do których już nigdy nie zadzwonię. a oni nie zadzwonią do mnie. i poprzestawiałem ikonki w telefonie.
czasem chciałbym wierzyć w znaki: wczoraj, dobity pogodą i hipochondryczną świadomością (taka tendencja, OUN, serce, śledziona) stałem, siedziałem, potem postanowiłem przeleżeć, wtem! komunikat prosto z piekła: nie bądź smutny przez ludzi. oni wszyscy umrą.
ludzie bez krążenia bardzo muszą się starać, żeby kochać bliźnich.
co zresztą łączy się z historią, którą usłyszałem wczoraj przy (no, panowie monterzy, kończcie tę, nieszczęście właściciela, kuchnię) zaimprowizowanym stole: ale to rzeczy o których nie mówię w internecie. będzie ich więcej