znów boję się że umrę. tak na śmierć i bez sensu, teraz, kiedy sensu nabieram. serio, to takie proste, przestać oddychać z grymasem na twarzy, żalem, że się kogoś nie uszczęśliwi.
niby #ludziebezznajomych, ale przecież oni wszyscy, kilokilometry stąd. marudny sentymentalizm i tęsknię. mam ciasny świat i niewiele do okazania; jak wizja lokalna, rzeczy sobie są, ale kogo to obchodzi.
żałuję, że nie mam nic do powiedzenia